O balonie i mrowiskach

W pewnym wieku człowiek próbuje się odmłodzić, więc zaczyna przebywać wśród młodzieży bo wtedy się czuje bardziej młodzieżowy. To trochę tak jak stare baby jeżdżące autobusami celowo wtedy kiedy młodzież dojeżdża do szkoły (tfu na takie). Od jakiegoś czasu więc jadam w takiej jakby mensie studenckiej dość blisko mojego nowego mieszkania (tak na serio dlatego, ze mają super kotlety). No i sobie czasem siadam przy stoliczku, wpierdalam kotleta i nasłuchuje studenciaków. Zwykle śmieszkują z prowadzących, ale czasem gadają na poważne naukowo tematy.

Niestety cierpię na straszliwą przypadłość wtrącalstwa kiedy ktoś mija się z prawdą ze względu na swą niewiedzę (nie ma oczywiście w tej niewiedzy nic złego, cechuje nas wszystkich) i tłumaczenia problemu. To się dziś stało, a że temat jest ciekawy i raczej wydaje mi się, że mało osób rozumie ten problem dogłębnie to i z wami się podzielę krótką historią.

Panowie więc poruszyli moją ulubioną gałąź fizyki, a więc kosmologie i rozmawiali o redshifcie (przesunięciu ku czerwieni). Generalnie chodzi o to, że wszystko od wszystkiego się oddala we wszechświecie, stąd przesunięcie widma ku czerwieni. I bardzo fajny kolega co to tłumaczył innym kolegom opowiadał o słynnym przykładzie z balonikiem, który opisuje ten procesw następujący sposób:

malujesz na baloniku kropki i go dmuchasz. Każda kropka oddala się od każdej. Te kropki to galaktyki, a balonik to pęczniejący wszechświat.

Przykład ten jest dobry, bo obala częsty błąd myślowy. To nie wszystko oddala się od nieruchomej ziemi, tylko wszystko się oddala od wszystkiego.

No i wszystko spoko, ale jeden mądry kolega zauważył słusznie:

ale przecież galaktyka Andromedy się od naszej nie oddala, a wręcz przeciwnie. Wiadomo, że nasze galaktyki się zderzą za ileś tam miliardów lat.

Poczekałem chwile i nikt nie umiał udzielić odpowiedzi.
I WTEDY WCHODZĘ JA, CAŁY NA BIAŁO i mówię:

Balet trzech przesunięć.

I tu już pominę konwersację, która się wywiązała, tylko Wam to wytłumaczę.

Otóż pojęcie baletu trzech przesunięć wymyślił taki fizyk Harrison i opisał w swojej książce. Chodzi o to, że na galaktyki wewnątrz gromady działają trzy ruchy (przesunięcia):
1)Redshift (stosunkowo słaby względem innych przesunięć),
2)Przesunięcia Grawitacyjne (trudne zagadnienie, nie interesuje nas teraz, ale zaznaczam, że coś takiego jest)
3)Ruchy własne (dominujące, to one pchają Andromedę na Drogę Mleczną, wygrywając z Redshiftem)

Sprawa raczej prosta, ale jak widać w tytule było o mrówkach, więc o mrówkach Wam opowiem. Jak wspomniałem przykład z balonikiem opowiedziany przez kolegę jest OK, ale istnieje lepszy, mało znany, zaawansowany przykład z balonikiem:

Po pierwsze kropki zastępujemy mrowiskami i mrowiska te nie reprezentują galaktyk, a gromady galaktyk. Galaktyki to mróweczki, które sobie spokojnie chodzą wewnątrz mrowisk, mimo puchnięcia balonika (dzięki ruchom własnym i przesunięciom grawitacyjnym). I to tak naprawdę obrazuje jak wygląda redshift – działa widocznie dopiero w skali gromad galaktyk.

Przykład z mrowiskami jest świetny, bo w swej prostocie podsuwa nam wiele bardzo ważnych pytań. Czy mrowiska pęcznieją wraz z balonikiem? Co się stanie jeśli mrówka będzie chciała przejść do innego mrowiska podczas pompowania balonika? Czy może to zrobić? Odpowiedzi może innym razem.

#fizyka #kosmos #gruparatowaniapoziomu